Radość Ubitych Dróg & Atrakcyjnych Krajobrazów… I po co to komu, i na co?
W moim przypadku jako zamiennik wiadomej (?) rubryki weekendowej, ściśle jej części poświęconej wypadom turystycznym. Tamta formuła się wyczerpała, aczkolwiek biorąc pod uwagę, że marnowała mi się całkiem fajna domena, uznałem, że — w ramach koniecznego odświeżenia własnej głowy — spróbuję od nowa, troszkę inaczej. Jeśli wyjdzie z tego reset, to może tylko na zdrowie, bo będę mógł jeszcze raz sięgnąć po tematy już omówione.
Tytuł dość dziwaczny, proszę jednak ową Radość Ubitych Dróg & Atrakcyjnych Krajobrazów traktować jako wersję roboczą, może coś lepszego wpadnie mi do głowy, a może ktoś z P.T. Czytelników (jeśli jacyś się tu pojawią) podpowie lepsze rozwinięcie czegoś, co pozwoliłem sobie potraktować jako akronim. A może, jak to czasem bywa z prowizorkami, okaże się całkiem trwały? Cała reszta to też w sumie nadal szkic, jakieś pomysły już się rysują, acz na ich wdrożenie jeszcze trochę trzeba poczekać.Trudno coś mi dziś obiecywać, nawet samemu sobie, więc zobaczymy co los da — a da jak i gdzie oczy poniosą.
I ani słowa o prawie!
Darz bór!