Trójstyk granic PL-CZ-DE

Jeśli Růžový palouček na polsko-czeskiej granicy jest pipsztokiem niedostrzegalnym, to przecież każda granica ma w sobie coś przyciągającego. A jeśli w jednym punkcie zbiegają się granice trzech państw, to mamy jeszcze ciekawsze zjawisko. Specjalnie dla Was, P.T. Czytelnicy, odwiedziliśmy taki magiczny punkt na globusie — trójstyk granic Polski, Czeskiej Republiki i Niemiec.


Trójstyk granic Polski Czech Niemiec

Zaczynając od początku: ten trójstyk / trojmezí / Dreieckmark znaleźć można na samiuśkim końcu niewielkiego, szerzej znanego jako Worek Turoszowski, cypla wgryzającego się w terytorium czeskie. Granicę z Niemcami wyznacza Nysa Łużycka (Lužická Nisa / Lausitzer Neiße — od razu mówię, że w sposób kulturalny, tj. suchą stopą nie da się jej tam przekroczyć), między Polską a Czeską Republiką „płynie” Lubota (Oldřichovský potok), przez który przerzucona jest pieszo-rowerowa kładka. Administracyjnie Dolny Śląsk, ale historycznie nie Śląsk, lecz Górne Łużyce, więc siłą rzeczy blisko stamtąd do Pojezierza Łużyckiego.


Trójstyk granic Nysa Łużycka

Żartobliwie rzecz ujmując już samo otoczenie trójstyku może posłużyć jako ilustracja stereotypowych cech narodowych: po polskiej stronie jest zakurzony parking na kilka aut i wielki krzyż, po czeskiej malownicza ścieżka prowadząca od jeziora Kristýna, rezerwat przyrody i symboliczny obelisk — po niemieckiej dostępu do granicy chroni płot mający powstrzymać inwazję świń przez granicę (od kilku lat cała okolica jest fest ogrodzona ze względu na Afrikanische Schweinepest). I dlatego tekściku nie ilustruje ani jedno ujęcie wykonane z Saksonii 😉


Trójstyk granic Nysa Łużycka

Ten trójstyk granic „odkryliśmy” jakiś czas temu, w ramach luźniejszych przechadzek. Najciekawszy wariant spacerowy obejmuje start z uroczego niemieckiego Hartau, skąd zaraz przechodzi się przez czeską granicę, następnie czeka nas marsz wzdłuż Nysy Łużyckiej lub obejście sztucznego jeziora Kristýna (w sezonie letnim czynicie to na własną odpowiedzialność!), i tak aż do punktu, gdzie o rzut beretem oddalone są od siebie cztery flagi i trzy słupki graniczne oznaczone jako 1C, 1D i 1P. Miejsce jest dość popularne (zwłaszcza, że od polskiej strony praktycznie można tam wjechać autem), więc jeśli ktoś chce mieć święty spokój warto być dość wcześnie.


Trójstyk granic Polski Czech Niemiec

Przyznam, że od zachwytów nad urodą trójstyku jestem dość daleki — raczej nie jest to jeden z owych atrakcyjnych krajobrazów, które chciałbym prezentować na tutejszych łamach — acz subiektywnie rzecz ujmując i tak wygląda to lepiej, niż w Jaworzynce-Trzycatku, gdzie betonoza zaatakowała już ładnych parę lat temu, a z kładką nad potokiem granicznym działy się jakieś cuda. Traktując to jednak jako jeszcze jeden turystyczny czakram — da się przeżyć… A gdyby komuś potrzeba było lepszych emocji: tuż obok rozpościerają się godne uwagi Góry Łużyckie, więc nieco skompresowany umysł łatwo można rozprostować.



A na koniec nieco dygresyjnie i refleksyjnie: jak sobie pomyślę, że przecież pamiętam jeszcze czasy, że takie miejsca były dla przeciętnego zjadacza chleba i kartofli niełatwe do zobaczenia, a jeśli już, to raczej z daleka i pod kuratelą uzbrojonych chłopaków — cóż z tego, że była to granica bratnich krajów, skoro była to granica! — rad jestem, że przyszło mi żyć tu i teraz, a nie wtedy lub tam.
Dla chętnych lub zainteresowanych oczywiście poglądowy rzut oka na mapkę. Nie żebym jakoś strasznie zachęcał, ale w sumie wiem, że zachęcać i tak nie trzeba.



(wszystkie zdjęcia z czerwca 2024 r. lub lipca 2026 r.; fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Oldest
Newest
0
komentarze są tam :-)x