Jeśli ktoś obawiał się na tutejszych łamach tendencyjności i skrzywienia tematycznego… na pewno się nie zawiedzie. Choć górach bywamy rzadziej, krócej i mniej intensywnie, to wcale nie przeszkodziło nam wpaść w Gorzeszowskie Skałki.
Położone obok Gorzeszowa (tego, co to kangur w lesie hasa), znane także jako Głazy Krasnoludków, to kolejne nieduże — acz znacznie większe niż Czartowskie Skały i Diabelska Maczuga razem wzięte — skupisko piaskowców. Znaleźć je można na skraju pasma Zaworów, a więc Gorzeszowskie Skałki to taki odprysk odprysku Gór Stołowych. Wyglądają jak wielki skalny jamnik: Wikipedia podaje, że formacja liczy sobie 1,2 kilometra długości i średnio 150 metrów szerokości, wysokość skał nie przekracza kilkunastu metrów, a wysokość bezwzględna w najwyższym punkcie to 538 m n.p.m. Wszystko potwierdzam!

Gorzeszowskie Skałki to kolejne interesujące miejsce, które — mając w pamięci lub wyobraźni Broumovské Stěny czy nawet Szczeliniec — łatwo pominąć (na tyle łatwo, że po raz pierwszy dotarliśmy tam w czerwcu tego roku). A przecież natura utworzyła je z piaskowca, zatem tutaj czas i erozja czynią cuda: niezliczone skalne grzyby, buły, wieże o pionowych ścianach, tajne wąskie szczeliny i kręte ścieżki.
Relatywnie mało popularne, acz arcyłatwo dostępne, bo na niedługą ścieżkę wiodącą przez skały wchodzimy wprost z leśnego parkingu, przy nim bardzo sympatyczne piknikowe wiatki (uwaga: dojazd na parking jest możliwy dość wyboistą drogą szutrową), a szybki wycof zapewnia leśna droga prowadząca tuż pod formacją. W sumie nadadzą się do szybkiego wypadu między podwieczorkiem a kolacją, albo jako rozgrzewka w dżdżyste wakacyjne popołudnie — można tez je kontemplować jako główne danie dnia — co kto lubi.
W kwestii formalnej: w Gorzeszowskich Skałkach wyznaczono (blisko 60 lat temu!) rezerwat przyrody o nazwie „Głazy Krasnoludków”, więc zwiedzając trzymamy się jedynego wyznaczonego szlaku, choćby się wydawało, że jest poprowadzony w sposób daleki od optymalnego, a ścieżki w bok kuszą (oj kuszą!). Dla nas to nie problem, bo psinka starsza, więc takie emocje całkowicie jej wystarczą, więc chociaż wszystko wskazuje na to, że pożegnanie z Karkonoszami mamy już za sobą, człowiek musi sobie jakość radzić w życiu.
Nagrodą dla odważnych będzie możliwość popatrzenia na fantazyjne kształty wyrzeźbione przez naturę, dotknięcia wilgotnego piaskowca — można sobie nawet powyobrażać, czy przez jedną z tych szczelin dałoby się przejść do jakiegoś innego wymiaru — albo po prostu święty spokój.

Dla chętnych do ruszenia na szlak przez Gorzeszowskie Skałki — wskazówka na Mapy.com
(wszystkie zdjęcia fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)